Well-dressed mind

Moda nie wyklucza myślenia.

Wpisy

  • środa, 02 października 2013
  • wtorek, 17 września 2013
    • Modowa odsłona Blog Experts

      Bardzo chciałam napisać entuzjastyczną recenzję ze spotkania z blogerami modowymi w ramach krakowskiego Blog Experts. Że dużo ludzi, ciekawe pytania, burzliwe dyskusje. Niestety nie mogę, ponieważ nic z tego nie miało miejsca. Może się czepiam jak stara baba...? Możliwe też że szłam na panel dyskusyjny ze zbyt wygórowanymi oczekiwaniami... Ale jeśli  się w jednym miejscu gromadzi się tak fajnych blogerów jak np. Ryfka z szafasztywniary.blogspot.com , Gabriela Francuz z streetfashionincracow.pl  czy Dawid z secondhand-dandy.blogspot.com,  to chyba można oczekiwać modowo-intelektualnych fajerwerków. A zamiast tego był raczej smętny niewypał. Prowadzenie panelu pozostawiało dużo do życzenia, a i organizacyjnie nie było najlepiej (standardowa obsuwa, problemy techniczne, no i grzech niewybaczalny - brutalne zakończenie spotkania, gdy wreszcie zaczęło być ciekawie, bo do mikrofonu dorwała się nielicznie zgromadzona publiczność). Tematy poruszane w trakcie panelu były dość tendencyjne. Zaproszeni goście mówili o tym co jest dla nich ważne w blogowaniu, jak się wyróżnić na tle innych blogów oraz o destrukcyjnej sile reklamodawców i giftów. Mimo wielkiej sympatii dla panelistów, nie wniosło to nic nowego do mojego stanu wiedzy. O, przepraszam, jeden wniosek mnie rozbroił. Dowiedziałam się bowiem, że "Kraków jest mekką blogerów modowych". Nie wiem niestety na jakiej szalonej podstawie został on wysnuty...

      Przyznaję, jestem nieco rozczarowana panelem dyskusyjnym z blogerami modowymi. Wierzę jednak, że miałam po prostu pecha, a pozostałe wydarzenia w ramach Blog Experts były ciekawsze...Na to przynajmniej wskazują recenzje, które znajduję w internecie.  

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (4) Pokaż komentarze do wpisu „Modowa odsłona Blog Experts”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      well-dressed_mind
      Czas publikacji:
      wtorek, 17 września 2013 11:01
  • czwartek, 12 września 2013
    • Moda 3D

      Kiedy po raz pierwszy usłyszałam o druku 3D, na twarzy pojawiła mieszanka konsternacji, zagubienia i poczucia, że oto nagle, bez mojej wiedzy i przyzwolenia ktoś wrzucił mnie do filmu science fiction. Niczym Forfiter chciałoby się panicznie krzyknąć "gierarahir, śwagier, garamuwałt!", ale nic z tego. Panowie i panie! Witamy w XXI wieku! To co kiedyś możliwe było tylko na kartach powieści Lema, dziś jest już obok nas. I jeśli nie będziemy nowych technologii poznawać, przyswajać i wykorzystywać, zostaniemy daleko, daleko... Mniej więcej tam, gdzie dziś jest moja babcia próbująca zrozumieć jak to możliwe, że jedna osoba pisze coś na komputerze, a druga, może to przeczytać u siebie, choć dzieli ich duża odległość.

      Metoda drukowania przestrzennego została opracowana w latach 80-tych i na początku służyła głównie do przygotowywania prototypów. W miarę upływu czasu i zaawansowania techniki, druk 3D zaczęto stosować w przemyśle czy medycynie (tak, można w ten sposób wydrukować np. protezę czy nawet tkankę). Aktualnie 3D printing przeżywa eksplozję popularności i kolejne branże ulegają fascynacji tą metodą. Na przykład moda. Zaczęło się niewinnie: od drukowania biżuterii, okularów słonecznych czy butów. Sky is the limit, czemu więc nie wydrukować sukienki? Pionierką była ponoć Iris van Herper, holenderska projektantka, która już w 2010 roku zaprezentowała kreację stworzoną w oparciu o metodę druku 3D i od tamtej pory jej projekty w dużej mierze bazują na  tej innowacyjnej technologii. Dziś kolejni projektanci sięgają po drukarkę, zamiast maszyny do szycia. Pia Hinze, firma Continuum czy Michael Schmidt też dostrzegli nowe możliwości, wykonali krok do przodu i pokazali, że w obliczu nowych technologii tradycyjne podejście do projektowania ubioru musi być stopniowo weryfikowane, bo oto na naszych powoli rodzi się rewolucja w produkcji materiałów, taka jaką kiedyś było wynalezienie nylonu, a później lycry.

      Wiele wskazuje, że przyszłość mody to nowe technologie, rozumiane nie tylko jako programy komputerowe do projektowania ubrań czy online’owe narzędzia marketingowe, ale także jako metoda wytwarzania samych materiałów, a nawet gotowych elementów stroju. Biorąc pod uwagę coraz większą dostępność  sprzętów elektronicznych kto wie, może za kilkanaście lat, w domowym zaciszu, każdy będzie mógł wydrukować takie buty jakie sobie wymarzy? To by rozwiązało wiele problemów:)

       

      Pia Hinze i jej barokowa suknia

      Bikini firmy Continuum

      Rita von Teese w sukni 3D autorstwa M.Schmidta i F.Bitontiego

       

      Iris van Herpen, fragment kolekcji Voltage

       

      Buty Nike

      Okulary, Ron Arad

       

       

      Więcej na ten temat w krótkim filmie na YT. Polecam!

      

      Edit. Chwilę po napisaniu tego posta odkryłam, że w miniony weekend jeden z wykładów w ramach Festiwalu Przemiany poświęcony był wykorzystaniu technologii druku 3D w modzie. Proszę się zgłaszać kto był. Będę żebrać o materiały/notatki.  

       

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      well-dressed_mind
      Czas publikacji:
      czwartek, 12 września 2013 07:55
  • wtorek, 03 września 2013
    • Shop till you drop

      Wiem, że w modzie zaczął się nowy sezon i powinnam opisywać trendy, sugerować ” masthewy” i zaganiać Was do sklepów. Ale czasem budzi się we mnie mały anarchista/ alterglobalista / społecznik i powstają właśnie takie wpisy. Jeśli więc uwieeeelbiasz zakupy, to nie czytaj dalej. Chociaż…może z drugiej strony…właśnie powinieneś/powinnaś….? ;>

      Stwierdzenie, że oto żyjemy w czasach zniewolenia przez kulturę konsumpcyjną to, używając nomenklatury p.Prezesa Jarosława, „oczywista oczywistość”. Tradycja nadmiernych często
      niekontrolowanych zakupów sięga korzeniami boomów gospodarczych, które pojawiły się po II wojnie światowej. U nas, z oczywistych względów, wszystko zaczęło się dużo później,  ale dzielnie nadrabiamy zaległości i wspaniale opanowaliśmy już sztukę „wydawania pieniędzy których nie
      mamy, na przedmioty których nie potrzebujemy, by zaimponować ludziom, których nie lubimy.” Oczywiście nie zawsze chodzi o innych. Często kupujemy, by poczuć się lepiej, dodać sobie pewności, dowartościować się. Myślę, że nie będzie nadużyciem, jeśli napiszę, że przodują w tym niestety kobiety… Do głowy przychodzą mi teraz te wszystkie cenne wskazówki z kolorowych gazetek, babskich portali i pseudoporadników: Na chandrę najlepsze zakupy!! Nic tak nie poprawia nastroju, jak dobry shopping!! Miałaś zły dzień? Zasługujesz na nowe szpilki!! I jeszcze
      ten wyświechtany jak stary mop cytat Marylin Monroe Pieniądze szczęścia nie dają. Dopiero zakupy.  W portfel nikomu nie zaglądam, każdy z kasą robi co chce. Gorzej, kiedy przyzwyczajenia zakupowe stają się tak silne, że niepostrzeżenie zaczynają przybierać formę
      uzależnienia.

      Za granicą, problem ten już dawno został dostrzeżony, czego efektem są różne działania bazujące na idei anty-konsumpcjonizmu, np. Buy nothing day czy akcje subvertising’owe wymierzone
      w reklamę. Podobną, choć nie tak radykalną rolę odgrywa, zdobywający rzeszę
      zwolenników, ruch „simple life” propagujący minimalistyczne podejście do życia.

      Również w Polsce problem zakupoholizmu, czyli kompulsywnych zakupów dotyka coraz większą grupę osób i powoli staje się jedną z chorób cywilizacyjnych. Niedawno został on nawet
      zauważony przez Ministerstwo Zdrowia,  które przekazało środki z Funduszu Rozwiązywania Problemów Hazardowych na dość niestandardową kampanię społeczną poświęconą uzależnieniom
      behawioralnym (m.in., zakupoholizm i pracoholizm). Kampania prowadzona jest
      przez fundację Inspiratornia, a jej celem jest zwiększenie dostępności wiedzy na temat uzależnień behawioralnych, wskazanie miejsc, gdzie można uzyskać pomoc oraz pokazanie sposobów rozwiązywania problemów wynikających z uzależnień innych niż od substancji psychoaktywnych. W ramach akcji W Warszawie odsłonięto graffiti autorstwa Robera Poryzały przedstawiające wizualizacje trzech problemów: hazardu, pracoholizmu oraz właśnie kompulsywnych zakupów. Przyznam, że ta smętna dziewczyna na stercie ciuchów wygląda znajomo...:)

       

       

       

      Źródło: http://marketing-news.pl/message.php?art=39492

       

       

       

       

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Shop till you drop”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      well-dressed_mind
      Czas publikacji:
      wtorek, 03 września 2013 20:48
  • niedziela, 01 września 2013