Well-dressed mind

Moda nie wyklucza myślenia.

Wpis

czwartek, 17 października 2013

Moda wiodąca lud na barykady

Branża modowa nie jest aż tak nierozgarnięta jak można by wnioskować na podstawie reportażu TVN, o którym ostatnio pisali wszyscy. Opróczzwolenników kreacji Karela Gotta i przeciwników mody prezentowanej przez Helmuta Khola  są też ludzie, których zainteresowania wykraczają poza obszar wyznaczony rondem swojego modnego kapelusza na głowie. Są wśród nas ludzie rozsądni i świadomi i przykładem na to jest list otwarty wystosowany niedawno do zarządu LPP S.A. Chodzi oczywiście o katastrofę w jednej z fabryk w Bangladeszu, w której produkowano między innymi ubrania marki Cropp. Tragedia pochłonęła setkę ofiar, a firma LPP poza próbami uzasadnienia wykorzystywania taniej siły roboczej, nawet nie przeprosiła.  Treść listu dostępna jest na profilu FB Utlra Żurnal.

Na wieść o zainicjowanej przez Ultra Żurnal akcji, pomyślałam: no wreszcie! Wreszcie ktoś ma chęć i odwagę zaprotestować. Pikanterii dodaje fakt, że To chyba jeden z pierwszych tego typu przypadków w Polsce, gdzie część branży modowej oficjalnie krytykuje innego gracza rynku
odzieżowego. I to gracza tak potężnego jak LPP. Jak wiadomo, z branżą warto dobrze żyć…

Zastanowił mnie fakt, że choć strajki, protesty i wysypywanie zboża na tory my Polacy mamy we krwi i w zasadzie nie ma miesiąca bez manifestacji, demonstracji i palenia opon pod Sejmem, to rzadko porywamy się na mówienie NIE firmom, które nas ubierają czy żywią. A przecież stajemy
się coraz bardziej świadomi. Zwracamy większą uwagę na to co jemy, co nosimy, jak żyjemy. Z uwagą czytamy metki i etykiety. Kalkulujemy relację ceny do jakości. Uczymy się odróżniać dobre od złego. Etyczne od niesprawiedliwego. Dlaczego więc z taką łatwością akceptujemy (lub też wypieramy) fakt, że nabywane przez nas ubrania produkowane są przez marki, których postępowanie nie zawsze można określić jako fair play. Przemysł odzieżowy pełen jest grzechów i drobnych przewinień, o których większość z nas na pewno wie. Począwszy od ściemnionych przecen (kiedy to cena „po przecenie” jest wyższa niż cena wyjściowa), przez promowany kanon tzw. piękna (rozmiar 0, itd.), skończywszy na wykorzystywaniu taniej siły roboczej przy produkcji odzieży oraz akceptowaniu skandalicznych, często niehumanitarnych wręcz warunków pracy w szwalniach. Czemu więc tak trudno nam powiedzieć „Nie. Nie zgadzam się.”  Nie zgadzam się na płacenie 1/10 minimalnej pensji krajowej za nieobszyty t-shirt, spódnicę bez podszewki czy swetry, które już po miesiącu niszczą się i prują. Nie zgadzam się na promowanie ekstremalnie wychudzonych modelek na wybiegu i na zabijanie zwierząt w celu pozyskania ładnego kołnierza
do płaszcza.

Czy zachodnie społeczeństwa są bardziej świadome, odważne, czy po prostu ludziom bardziej się chce? Co jakiś czas wybucha kolejna fashiongate skutkująca licznymi sprzeciwami organizacji społecznych lub samych konsumentów. Ot choćby protest Femenu przeciwko anorektycznym rozmiarom modelek, który miał miejsce rok temu przy okazji Milan Fashion Week. Na termin akcji dziewczyny wybrały pokaz Versace – nieprzypadkowo, bo przecież od dawna mówi się o anoreksji
Allegry - córki Donatelli Versace.  

Rok temu pisałam również o akcji protestacyjnej, którą zainicjował Greenpeace, po tym jak w mediach pojawiła się informacja o wykorzystywaniu przez marki odzieżowe (w tym ZARĘ) rakotwórczych substancji przy produkcji tkanin. W ramach akcji w 80 miastach na świecie przeprowadzono happeningi - aktywiści przebrani za manekiny z etykietami „Danger” barykadowali drogi wejścia do sklepów ZARY.

 

www.taipeitimes.com

Jedną z najświeższych akcji o charakterze kontestacyjnym jest ruch Cotton Or Nothing zwracający uwagę na wykorzystywanie przez marki odzieżowe  nieznanych materiałów, które mogą być groźne dla zdrowia noszących je osób. Cotton Or Nothing zgromadził już prawie 3000 członków. Więcej na ten temat na stronie www.cottonornothing.com

 

www.cottonornothing.com

 

Jak widać już po tych kilku przykładach, ludzie nie pozostają bierni wobec praktyk stosowanych przez przemysł odzieżowy. Regularnie na całym świecie organizowane są protesty przeciwko wykorzystywaniu taniej siły roboczej do produkcji ubrań i przenoszeniu fabryk na obszary znane z
niehumanitarnych i zagrażających życiu warunków pracy.  Ba! Protestują nawet londyńscy studenci przeciwko bezpłatnym stażom oferowanym przez firmy odzieżowe, a uczniowie nowojorskiej Parsons School of Fashion buntują się na wieść o zatrudnieniu przez uczelnię znanego fana działalności Adolfa Hitlera - Johna Galliano.

Czy list wystosowany do zarządu LPP S.A. jest  efektywną forma protestu? Kwestia dyskusyjna.
Osobiście uważam, że do zmiany stanowiska firmy nie zmusi kartka z kilkoma, choćby najznamienitszymi nazwiskami. Jedynym realnym zagrożeniem, które może być początkiem zmian strategii firmy takiej jak LPP, jest spadek obrotów, czyli mniejsza sprzedaż. Całkowity bojkot sieciówek to utopia. Ale ograniczenie zakupów jest już realne. Nadarza się ku temu okazja, jako że w listopadzie, jak co roku, świętujemy Dzień Bez Zakupów. Może więc to dobry moment, by zrewidować nasze podejście do mody?

 

 

 

 

 

 

 

Szczegóły wpisu

Tagi:
brak
Autor(ka):
well-dressed_mind
Czas publikacji:
czwartek, 17 października 2013 19:46

Polecane wpisy

  • Powrót na salony

    Nie było mnie chwilę. Przepadłam. W obliczu planowanych i długo wyczekiwanych zmian zawodowych, zatraciłam się w nowej, fascynującej dziedzinie jaką jest coachi

  • Podsumowanie października

    Szafiarstwo nowej ery . Jak zwykle świetny tekst Michała Zaczyńskiego - Pamiętnik zakupoholika . Blog (nie)modowy trudny do ogarnięcia:) Pierwsza pozycja w tego

  • Podsumowanie września

    Kilka ciekawych rzeczy napotkanych w tym miesiącu w sieci. Komu tak naprawdę płacimy, gdy kupujemy ciuchy. --> klik Zmieńmy ubrania w sztukę, czyli fajna ak